Żeby rodzinne wakacje były udane, powinny być spełnione pewne warunki – poza jakością i zakresem oferty zgadzać musi się także cena. Połączenie tych trzech zmiennych gwarantują wyjazdy przed sezonem, z których sprytni rodzice korzystają coraz częściej. Ekspertka Wakacje.pl, Marzena Buczkowska-German, wskazuje, dlaczego coraz więcej rodzin z dziećmi wybiera zagraniczny wypoczynek tuż po majówce.
Marzena Buczkowska-German, ekspertka rynku turystycznego, Wakacje.pl
Choć majówka tradycyjnie jest momentem, w którym Polacy wyruszają na zagraniczny wypoczynek, to okres tuż po niej, na który przypadają egzaminy maturalne, a tydzień później dla ósmych klas szkół podstawowych, staje się nowym sezonem przed sezonem. To właśnie wtedy sprytni rodzice wykorzystują fakt, że dzieci mają w szkołach wolne i wyruszają na wypoczynek do ciepłych krajów. Z danych sprzedażowych Wakacje.pl, największego multiagenta turystycznego w Polsce wynika, że zainteresowanie wycieczkami rozpoczynającymi się w okresie od 3 maja (koniec weekendu majowego) do 10 maja (ostatni dzień przed rozpoczęciem egzaminów ósmoklasisty) wzrosło w grupie rodzin z dziećmi o 15 proc. rok do roku. Łącznie udział rezerwacji dla osób podróżujących w towarzystwie swoich pociech w tym okresie to niemal 50 proc. W tym roku liderem wyjazdów wśród osób wyjeżdżających z jednym dzieckiem jest Turcja, na drugim miejscu znalazł się Egipt, na trzecim Grecja. Jeśli spojrzeć na zwycięzców rankingu według kryterium wzrostu zainteresowania, z kierunków zagranicznych najlepiej wypadają Chorwacja (+112, proc.), Malta (+47 proc.), Hiszpania (+46 proc.), Włochy (+42 proc.) i Grecja (+24 proc.). W grupie 2+2 (dwie osoby dorosłe i dwójka dzieci) zestawienie przedstawia się następująco: najczęściej wybieranymi krajami są ponownie Turcja, Egipt i Grecja, na liście według wielkości wzrostu popytu na pierwsze miejsce wysuwają się Włochy (+350 proc.), na drugie Malta (+158 proc.), a na trzecie Tunezja (109 proc.).
Maj ma jeszcze jedną przewagę – przewidywalność pogody w południowej Europie. To moment, w którym sezon turystyczny już się zaczyna, ale nie osiąga jeszcze swojego szczytu. Temperatury w Turcji, Grecji, Hiszpanii czy we Włoszech są stabilne i sprzyjają zarówno plażowaniu, jak i aktywnemu zwiedzaniu, bez uciążliwych upałów charakterystycznych dla lipca i sierpnia. Co istotne dla rodzin, działają hotele z infrastrukturą przygotowaną na przyjęcie najmłodszych gości.
Różnica polega na skali – gości jest wyraźnie mniej. To przekłada się na komfort wypoczynku, krótsze kolejki, większą dostępność atrakcji i zwyczajnie spokojniejszą atmosferę. Łatwiej zarezerwować stolik w restauracji, bez pośpiechu zwiedzić najważniejsze zabytki czy skorzystać z fakultatywnych wycieczek. Dla rodzin z dziećmi oznacza to mniej stresu i więcej jakościowego czasu razem, co w praktyce bywa ważniejsze niż sama destynacja.
Maj to również bardzo dobry moment na krótsze wyjazdy i city breaki, które w przypadku rodzin coraz częściej wykraczają poza oczywiste wybory w postaci największych europejskich stolic. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się mniejsze miasta, które jednocześnie pełnią rolę regionalnych centrów turystycznych – oferują dostęp do atrakcji kulturowych, dobrą bazę noclegową i gastronomiczną, a przy tym pozwalają uniknąć tłumów typowych dla najbardziej obleganych metropolii. To kierunek szczególnie atrakcyjny dla tych, którzy chcą połączyć wypoczynek z lekkim zwiedzaniem, bez konieczności intensywnego planowania.
Z danych Wakacje.pl wynika, że choć w grupie rodzin z dziećmi nadal dominują klasyczne, tygodniowe wyjazdy – najczęściej trwające 7 dni – to najszybciej rośnie zainteresowanie krótszymi pobytami. Rezerwacje wyjazdów trwających do 6 dni zwiększyły się rok do roku o nieco ponad 70 proc. To wyraźny sygnał, że majowy „przedsezon” zaczyna pełnić także funkcję elastycznego okna wyjazdowego – łatwiejszego do pogodzenia z obowiązkami zawodowymi rodziców i kalendarzem szkolnym dzieci.
W efekcie maj przestaje być jedynie dodatkiem do sezonu letniego, a coraz częściej staje się jego pełnoprawną alternatywą. Dla wielu rodzin to właśnie wtedy udaje się osiągnąć najlepszy kompromis między ceną, jakością i dostępnością – czyli dokładnie tym, co na początku wydawało się warunkiem koniecznym udanych wakacji.


